Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Proszczaj toj kraj, de ja rodywsja,
De perwu żyzń ja ispytaw,
De kozakom na swjet jawywsja,
Ridnij Kubani prysjahaw.
Spustyłos sonce za horamy,
Pohasła jasnaja zorja,
I nicz tycheseńko spustyłas
Na rizni zemli i morja.
Spustyłas niczka sered stepu
I son u torbi prynesła.
Zasnuło wse czysto na swjetje,
Tilky rosła odna trawa.
Oj de ż wy, chłopci-zaporożci,
Kubani wjernyje syny?
W tureckych horach pasły konej
I tam bałakały wony.
– Czoho zadumawsja, kozacze,
Wstawaj, Semene, ne linys.
Sidaj na kamiń koło mene
I jak żenywsja rozkaży.
A, może, ty szcze ne żonatyj?
Todi rozkazuj pro diwczat,
Jak pered nymy ty bożywsja.
Czoho łeżat, czoho mowczat?
– Nu raz sydiw ja u komori,
De ljudjam otdychu nema.
Nenacze, diwczyna Oksana
Mene rukamy obnjała.
A raz sydiw ja u chatyni,
Uczywsja morszczyt postoły.
Nenacze, ridna maty każe:
– Wizmy rjadnynu posteły.
Oj ty, Semene, ty Semene,
Oj ty neszczasnyj syrota,
Oj de ż ty dinesja wid mene
I chto soroczku połata?
I tak ja wyris syrotoju,
I batka j matery nema.
Ostawyw diwczynu Oksanu,
Pokljawsja byty ja wraha.